To okropne, kiedy sobie uświadomisz, że tak bardzo jesteś związany z drugim człowiekiem, że od niego zależy Twoje dobre samopoczucie, że potrzebujesz go, kochasz, że bez jego obecności Twoje życie nie ma sensu.
Ten moment wraca i prześladuje cię, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Po prostu kiedy myślisz , że w końcu odnalazłeś drogę, aby zakopać to wszystko gdzieś w głębi siebie, wchodzi do brzydkiej głowy i jesteś w punkcie wyjścia. Z powrotem w bólu. Żalu. Poczuciu winy. A uzdrowienie musi się zacząć od początku.
Zrobiły mi się pustki na dashu i nie mam co reblogować, więc szukam jakichś nowych blogów. Czy to b&w, czy kolor, może być cokolwiek. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie wpadł do daj tu serduszko, komentarz, czy zrebloguj (a nawet jeśli nie chcesz to możesz to przekazać dalej). Wpadnę na blog każdego kto się odezwie. Dzięki z góry!